poniedziałek, 9 listopada 2009

8 listopada. Nie pojechałem pociągiem i jestem szczęśliwy

Mam za sobą weekend bez PKP. Od 1 listopada nie mam już zniżki studenckiej na przejazdy koleją, a że liczę każdy grosz jak każdy szanujący się obywatel tego państwa, porównałem ceny przejazdów na trasie Słupsk - Bydgoszcz.

Autobus w zależności od firmy obsługującej połączenie - od 29 (PKS Zamość) do 39 złotych (PKS Słupsk, przez Bytów). Czas przejazdu max. 4 godziny.

Najszybsze połączenie kolejowe: PKP Intercity - 50 złotych, 4 godziny i chyba 20 minut z jedną przesiadką w Gdyni (tylko 4 minuty na przesiadkę, więc znając dobrze możliwości naszej kolei może do niej wcale nie dojść).

Jeśli nie daj Boże pojedziemy tą samą relacją przez Trójmiasto, ale z opcją mieszaną PKP IC/ SKM, to już wyjdzie nam ponad 5 godzin (powrót do Słupska przeszło 6 godzin, bo tory na odcinku Bydgoszcz - Tczew w kierunku na północ są w stanie śmierci technicznej i tu nie ma się z czego śmiać, bo kiedyś dojść może tu do tragedii) no i oczywiście drożej też będzie, bo bilety osobnych firm choć tego samego pnia (PKP) się nie sumują. Im dłużej, tym drożej: jakie to logiczne...

Są jeszcze dwie opcje: IR do Piły i dalej osobowy: 5,30 minut (z powrotem szybciej, bo chyba 4,40), 37 złociszy, albo same osobówki przez Miastko, Szczecinek, Piłę: dwie przesiadki, 30-paroletni tabor, czas: 4,40. I 27 złotych. Paradoksalnie tylko ta ostatnia opcja ma jeszcze jakiś sens ze względu na niezłą cenę. To generalnie jedyna tego połączenia zaleta (może jeszcze znośny czas, ale co w tym znośnego, skoro to i tak 40 minut więcej niż autobusem?)

Wniosek: na tej trasie, gdzie w niedzielę i piątki trudno wejść do autobusu, pkp nie stanowi dla tychże żadnej konkurencji. A mogłoby.

W ostatni weekend właśnie skorzystałem z usług PKSów. Autobusy pachnące i czyste. Puszczają filmy. Jest ciepło. Porównując warunki podróży z koleją: nie ma czego porównywać. Nie lubię jeździć autobusami, ale kolej nie specjalnie chce o mnie walczyć.

Kiedyś jeździłem np. pospiesznym Gwarek i w Pile przesiadałem się na osobówkę. Cena tego była stosunkowo niska i przy przesiadce ceny się kumulowały. Było dłużej niż autobusem, ale wygodniej. Ale później ktoś wymyślił, żeby osobówki i pospieszne zostały rozdarte między dwie spółeczki i za to samo połączenie płaciłem już znacznie więcej. Później w ogóle Gwarek przestał jeździć do Słupska, a zanosi się na to, że zniknie w Polsce pociąg pospieszny jako kategoria pociągu całkowicie! W wykonaniu bandy z PKP IC nie wróży to nic dobrego. Nie wiem z resztą czy może być gorzej niż jest, bo takiego dna kolej nie osiągnęła w Polsce jeszcze nigdy.

Na koniec parę ciekawostek znalezionych w internecie:

To raz: http://usenet.gazeta.pl/usenet/0,47943.html?group=pl.misc.kolej&tid=1479836&MID=%3Chcsg07%24j8q%241%40news.interia.pl%3E

Polecam osobom o mocnych nerwach. Bardzo mądre i fajne.

To dwa:

http://www.youtube.com/watch?v=mgUTNaBd0eM

To wspomnienia z wakacji pasażera kolei. Ja mam podobne, ale napiszę o tym może następnym razem, bo zaraz puszczę pawia.

Na koniec fotka z peronu w przepięknej miejscowości na Mazurach: Olecko. Jeszcze latem jechałem tym pociągiem do Olsztyna i dalej do Słupska (rel. Suwałki - Wrocław) (frekwencja bardzo dobra). Teraz podobno ma już nie jeździć. Wcale się nie zdziwię.

1 komentarz:

  1. Jechałam wczoraj pociągiem relacji Szczecin - Białystok, wsiadłam w Słuspku - jechałam do Gdańska. Po przejściu drugiego wagonu klasy 2 w poszukiwaniu miejsca zawróciłyśmy z koleżanką do 1 klasy. Tam juz był luz.

    Tłok jak cholera w zielonych. Czy na taki pociąg na dość długiej trasie nie powinno być więcej wagonów???

    OdpowiedzUsuń