środa, 31 marca 2010

I nie ma że nie ma

Po protestach tysięcy czytających i władz Wyrzyska (i Osieka), chciałbym dodać, że tak naprawdę nie mam nic przeciwko temu, aby każdy pociąg, nawet kategorii InterŚwiat się zatrzymywał na stacji Wyrzysk-Osiek. Żądam, aby to była stacja końcowa dla wszystkiego co się rusza. Przepraszam, proszę, dziękuję.

http://www.youtube.com/watch?v=TwHdrY_pbJI&feature=related

Dla rozluźnienia nerwów o 1:40 w nocy.

poniedziałek, 29 marca 2010

Dramatu na torach ciąg dalszy

Witam serdecznie po dłuższej przerwie. Wiecie, rozumiecie... ostatnio sporo jeżdżę koleją (wciąga jak narkotyk, z podobnymi efektami ubocznymi: wymioty, zgaga, długie godziny snu po męczarni w EN57) i przytłoczyło mnie to wszystko.

Idzie wiosna - idzie nowe. Pociągi - trupy przestaną już zamarzać w polu, drzwi w składach będą się otwierać. Może w kwietniu pojawi się nawet woda w kiblach (od grudnia do końca marca przejechałem się łącznie około 45 pociągami Regio, InterRegio i dwa razy TLK. Wody nie było w ani jednym klopie i zlewie). Tak przynajmniej myślałem, no ale 17 marca musiałem wsiąść do pociągu w kierunku Szczecinka (aby dalej z przesiadkami dojechać do Bydgoszczy) i mega-rakieta złożona z piętrusów (konstrukcyjnie koniec lat 30-tych XX wieku) ciągniona przez czerwono-srebrny twór polskiej myśli technicznej, stanęła tuż za Kępicami i powiedziała dość. Z resztą: lokomotywa ta lubi takie akcje, podobno już parę razy postanowiła zdechnąć w tym roku.



Przesiadki się sypnęły, pani konduktor nie może nawet zadzwonić do przełożonych (telefon z Plusa - brak zasięgu), nie ma też oczywiście służbowego rozkładu jazdy i nie jest w stanie nic powiedzieć podróżnym, którzy podobnie jak ja i jeszcze kilkanaście osób, chciały dostać się gdzieś dalej niż do Miastka, czy Szczecinka. Łaskawie pożyczyłem pani konduktor swój telefon, a przesiadki posprawdzałem zdalnie dzwoniąc do Adasia. Okazało się, że dupa blada, ale tego dnia dojedziemy co najwyżej do malowniczej stacji Wyrzysk - Osiek, bo kiedy w końcu nasz stojący w polu złom ruszył, (został dociągnięty do stacji Szczecinek przez następny pociąg na tej trasie) w Szczecinku pozostała już tylko opcja do Piły i dalej właśnie do Wyrzyska.
To w ogóle jest zajebiście genialna konstrukcja - bowiem, ktoś uznał, że do Bydgoszczy z Piły ten pociąg jeździ tylko w niedzielę, a w resztę niegodnych wieczorów, kiblować ma na Wyrzysk-Osiek Centralny. Po co? Dlaczego? Widać 16 osób, które jechało tym pociągiem to mega wypas i kolei nie opłaca się doprowadzić tego połączenia ani do Bydgoszczy, ani do Nakła.
Całe szczęście, że z Wyrzyska zabrał nas autem człowiek, którego udało nam się sprowadzić z Bydgoszczy. Nie chciałbym umierać w Wyrzysku przy temperaturze +2. Ale za paliwko trzeba było zapłacić. Tym razem jednak wściekłość moja i współpasażerów sięgnęła stanów górnych i w 3 osoby napisaliśmy reklamację, żądając zwrotu pieniędzy za bilety i paliwo (mi akurat nic nie oddadzą, bo jechałem na RegioKarnecie, a nie na bilecie relacyjnym - ot, taka przestroga, dla miłośników tej oferty, do których sam należę). Sprawa jest w toku, list polecony razem z fakturą za paliwo i dołączonymi biletami wysłany do Przewozów Regionalnych. Zobaczymy co będzie dalej.

Coś jeszcze mi się przypomina, a propos RegioKarnetu. Kolega, który ostatnio kupił ten bilet za moją namową, przejechał relację Słupsk - Szczecin i Szczecin - Słupsk (dwa dni) i według wszelkich prawideł powinien mieć wykorzystane dwa, z trzech odcinki tego biletu. Tyle tylko, że nie widział, iż trzeba go podbić albo w kasie, albo w pociągu u konduktora. Co w tej sytuacji zrobili panowie kolejarze? Nic! Po prostu wbijali numerki na czystym blankiecie, które w tej sytuacji znaczą tyle co nic. Więc kolega nadal ma 3 dni przejazdów i obiecał sprawdzić jak długo panowie konduktorzy, którzy nie wiedzą czym jest RegioKarnet raczą tolerować ten proceder. Może będzie jeździł bez końca za 55 złotych?

To całkiem możliwe - ponieważ z doświadczenia wiem, jaka jest znajomość w Przewozach Regionalnych czegokolwiek, co nie jest zwykłym biletem. Kilkakrotnie już mi się zdarzało, że za legalizację RegioKarnetu chciano ode mnie pieniędzy (!), innym razem konduktor orzekł, że mam już bilet wykorzystany i on mi podbije następny dzień (mimo, że działo się to jednego dnia - uznał chyba, że jedna pieczątka z poprzedniego pociągu = jeden odcinek biletu). RegioKarnety kupuję bez problemu tylko w Bydgoszczy - w Słupsku jest wieczna niewiedza i długie minuty wystane przed okienkiem, zanim pani się połapie w blankiecikach. Co ciekawe - bilet ten znacznie łatwiej kupić w kasach PKP Intercity, niż w okienkach Przewozów, które przecież firmują Karnet. Paranoja, ale to tylko jedna z wielu.

Z kraju: pociągi wracają w Bieszczady, to znaczy na razie tylko osobowe. Nie do końca wiadomo czy będą w ogóle będą skomunikowane z jakimiś składami dalekobieżnymi na stacjach węzłowych, bo kolejarzom i tamtejszemu urzędowi marszałkowskiemu zależy na to, aby była praca, a nie pasażerowie. Czyli wszystko po staremu.

Do tego Przewozy Regionalne mają się wynosić z kas dworcowych - nie dogadały się z wszechpotężnym, wielkim i mocarnym PKP. Durno i straszno. Cholera wie co będzie w tej kwestii.

A jeszcze tak na marginesie: Wrocław dzieli od Pragi prawie 300 kilometrów. Co się okazuje? Między oboma miastami nie istnieje bezpośrednia komunikacja koleją. Pozostawię to bez komentarza.