środa, 4 listopada 2009

29 października i kilka trupiarskich przemyśleń

29 października - oczekuję na dziewczynę na dworcu w Słupsku, która zmierza tu bolidem IR. Że nie ma się co spieszyć to wiedziałem od dawna, bowiem tak jak pisałem wcześniej, ta żółto-niebieska torpeda i tak rozpędzając się do 100 km/h balansuje na skraju lotu w kosmos (dla pasażerów w jedną stronę). A te 100 km/h to i tak za mało, aby zmieścić się w rozkładzie. No ale wchodzę na stację i słyszę z megafonu że przyjeżdża planowo, tak przynajmniej zapowiedział miły i tradycyjnie mylący się głos. Informacja... i cisza. Nic nie widać, nic nie słychać. Po 10 minutach ludzie oczekujący na wysiadających z pociągu "troszkę" się zdenerwowali, bo na dworze było jakieś -1 stopnia. Zaczęli dzwonić do pasażerów i okazało się, że pociąg niedawno dopiero wyjechał ze Sławna...

Ostatecznie IR wleciał na stację przeszło 15 minut spóźniony (ja sobie tak próbuje przypomnieć, ile z pociągów, którymi ostatnio jechałem się nie spóźniło i wychodzi, że od czerwca to mniej-więcej jakieś 10 na 40, czyli 25%). Frekwencja - wszystkie miejsca siedzące zajęte. A to dopiero trzy dni do Święta zmarłych, dwa dni do weekendu (cały czas podkreślam te ilości pasażerów, bo pamiętam słowa betonu z PKP IC, że ludzi mało jeździ i się nie opłaca puszczać pospiesznego "Słowiniec" do Słupska. Teraz kończy w Kołobrzegu i wozi na odcinku Szczecinek - Kołobrzeg głównie powietrze).

I jeszcze garść informacji z kraju:

PKP wciąż nie wie jak pojadą jej pociągi, mimo, że nowy rozkład wchodzi już za miesiąc. I nie wiadomo kiedy będzie wiadomo, z czego cieszą się zwłaszcza Ci, którzy planują gdzieś podróż koleją. To taki ukłon w stronę chlebodawcy. Rozkłady wszystkich kolei europejskich, które będą obowiązywały od grudnia, już dawno można obejrzeć na stronie internetowej niemieckich kolei, ale..., no właśnie: EUROPEJSKICH KOLEI. A nie takich, które za wzór biorą sobie żelazne drogi z Bangladeszu.

Z informacji, które tu i ówdzie przeciekają wychodzi, że od grudnia żaden pociąg pospieszny nie pojedzie już w Bieszczady. Od września bez kolei jest Roztocze z Zamościem. Nie wiem jakich słów będę musiał użyć wobec pomysłodawców tej idei, jeśli okaże się, że do Zagórza i Sanoka nic...

Takie zdjęcie zrobiłem w maju 2007. Skład był pełny po brzegi. Likwidacja połączeń jest dla dobra pasażerów!

1 komentarz:

  1. Zaczynam się bać piątkowej podróży do Poznania, z tego co zauważyłem to najkrócej ze Słupska jedzie się 6h. Wspaniale.

    OdpowiedzUsuń