piątek, 27 listopada 2009

Nowy rozkład, czyli kolejowa kupa

Wiele się ostatnio na ukochanej kolei działo, a ja milczę jak zaklęty. I bynajmniej nie chodzi o święto kolejarzy.
Nocy z 19 na 20 listopada nie przespałem prawie, bo oto w swojej dobroci największa kolejowa spółka PKP Intercity postanowiła uraczyć swych pasażerów nowym rozkładem jazdy. Najciekawsze nowiny:
1. PKP IC nie będzie już swoimi pociągami woziła ludzi w Bieszczady. Ani w normalne dni, ani w sezonie.
2. Ta sama cudowna firma podtrzymuje to co stało się w wrześniu: pociągiem dalekobieżnym nie dojedziemy do Zamościa, ani nigdzie indziej na Roztocze. Tutaj taka mała dygresja: samorząd Zamościa machnął rękę na pociągi, które dowoziły latem do Zamościa i w okolice dziesiątki tysięcy turystów. A co tam (tu dygresja numer dwa: niektórzy są skazani na życiową klęskę inni do tej klęski świadomie dążą - to takie polskie...)
3. Cudowne wagony z lat 70-tych z lokomotywami-równolatkami nie pojadą już także do Kłodzka i Kudowy. Zatem Góry Stołowe także zostają bez pociągów dalekobieżnych, podobnie z resztą jak rejon Węglińca i Zgorzelca.

Trzeba tu jedną rzecz podkreślić: stan torowisk na trzech wspomnianych liniach, a zwłaszcza linii w Bieszczady jest zły. Mimo to w ciągu 4 ostatnich lat byłem tam 3 krotnie i za każdym razem wagony były przynajmniej w 80% pełne, a było i tak, że jechałem kilkadziesiąt kilometrów na korytarzu. Ale PKP się nie opłaca. Nawet w sezonie...

Bieszczadzki pociąg w kwietniu 2007. Jeszcze przez dwa tygodnie można go sobie sfotografować.


Dalej: Nowa polityka jakości stworzona przez "brandmanagerów" PKP IC zakładała zastąpienie marki "pospieszne" marką TLK i to rzeczywiście się dokona. Różnice między starą a nową nazwą? Na tą chwilę (za dwa tygodnie wchodzi nowy rozkład) nie są do końca znane, po za tym, że w klasie pierwszej będzie sobie można zarezerwować miejsce siedzące, ale nie trzeba będzie (bardzo interesujące rozwiązanie, które pozwoli na przykład sprzedać 60 osobom bilety z miejscówką na 1 klasę i 60 osobom bilety bez miejscówki, a ci drudzy będą mogli pojechać sobie na korytarzu w pierwszej klasie). Aha... no i nowe malowanie wagonów będzie podobno, ale na to bym nie liczył, bo kolei zajmie przemalowywanie z 10 lat, a do tego czasu pewnie ktoś już jakieś "nowsze i ładniejsze" wymyśli. No chyba, że nowa farba w założeniu ma zakonserwować te truposze wagony. O cenach obowiązujących w TLK na razie nie wiemy nic. Ale co tam. W sumie pasażerowie i tak od dawna traktują kolej tak jak ona ich.

Nowej marce TLK (Tanie Linie Kolejowe) warto poświęcić kilka zdań.
Sam pomysł, aby zastępować nazwę, która w Polsce istnieje od 100 lat, marką TLK istniejącą do tej pory w szczątkowej formie jest kuriozalny z wielu powodów. Po pierwsze - wprowadzi to burdel w głowach zwłaszcza starszych pasażerów (chociaż nie tylko, czemu sprzyja genialna polityka informacyjna kolejarzy = wciąż zero informacji na dworcach; w pociągach, jedynie prasa coś przebąkuje), ciekawie będzie też na dworcach, w zapowiedziach i na peronach. Podpowiem, że na tablicach klapkowych, czy to na peronach, czy w budynkach, ustawienie literek TLK nie tyle przechodzi możliwości kolejarzy, ile zdolności techniczne archaicznego sprzętu. Będzie burdel murowany. Już w tej chwili, kiedy do Słupska przyjeżdża TLK Pobrzeże, to na peronach wyświetla się nazwa IC!

Ekspresów, też ma nie być zgodnie z zapowiedziami PKP IC. Te lepsze z ex. mają stać się InterCity, gorsze zdegradowane do TLK. Ale niestety, tak się nie stanie. No bo kolei brakuje wagonów, które mogłyby standard InterCity utrzymać. Tak będzie z ekspresem Słupia, który ciągle jeszcze ekspresem będzie (to też ciekawostka, bo częstokroć wagony, które są w jego składzie mogłyby co najwyżej być w składzie pociągu Biedak, Żebrak, albo... Późny Gierek?). No a ponadto dojdą jeszcze sezonowe pociągi ekspresowe. Czyli tak na prawdę będzie po staremu.

Wniosek jest taki: zamiast dwóch marek, które miały stanowić nową, ujednoliconą ofertę w przewozach kolejowych międzywojewódzkich, nadal będą trzy (plus InterRegio Przewozów Regionalnych) Podobno ekspresy mają odejść w niepamięć do końca przyszłego roku, ale kto ich tam wie.

Swoją drogą kolejny znakomity kierunek działań pikejpi: zamiast utrwalonej w głowach klientów nazwy ekspres, będzie teraz ekspres inter city, czyli skrócik EIC. Proste nie? I jest cudownie: zamiast nowej jakości mamy nowe nazwy. Brawo, brawo!

Co się tyczy kolejowych zmian na Pomorzu: tak jak pisałem wcześniej pospieszne (od 13 grudnia już TLK) znowu pojadą do Słupska, a nawet dalej, bo do Gdyni. Nawet dla PKP IC debilizm puszczenia obu pociągów do Kołobrzegu stał się zbyt widoczny, by go dalej maskować. Co ciekawe, oba pociągi pojadą o chyba 45 minut wolniej na odcinku Poznań - Słupsk (a przynajmniej Słowiniec) niż jeżdżący tu obecnie stary i telepiący się skład EN57, kursujący na InterRegio. Czyli mamy samo dobro... A co do Interegio, to będzie kursował tylko w piątki i niedziele i w dosyć niefajnych godzinach, bo do Słupska dojedzie po 23. Wyjazd ze Słupska bez zmian. Dla mnie to oznacza tylko tyle, że w wracając z Bydgoszczy musiałbym czekać prawie godzinę na przesiadkę (i to tylko w dwa dni tygodnia). Oczywiście mogę się przesiąść na z osobówki Bydgoszcz - Piła na żółwia Słowińca, ale ta przyjemność będzie mnie kosztowała tyle ile dwa autobusy do Bydgoszczy i z powrotem, dlatego może mnie kolej cmoknąć w okolicę czarnej dziury. No bo żadnej zniżki od kilometra przy przesiadce z osobowego na pospieszny nie mam, jak było jeszcze przed rokiem. Super. Klient nasz pan. A pan pojedzie sobie autobusem.

Aaa... byłbym zapomniał. Pociągi TLK (czyli do 13 grudnia pospieszne + nieliczne istniejące teraz TLK i kilka ekspresów) nie będą już nosić nazw, np. Słowiniec, Gwarek, Piast, Kordecki (który omijał Częstochowę...) itd. Zasyfione składy nazywane imionami wielkich Polaków, czy regionów geograficznych do tej pory niepomiernie mnie śmieszyły, ale w końcu ludzie się do nich przyzwyczaili i jakoś to szło. Takie rzeczy ułatwiają z resztą łatwą identyfikację pociągów (nie bez powodu autobusowe linie podmiejskie dostają numery, a w innym, cywilizowanym świecie linie kolei miejskiej oznaczane są kolorami). Teraz Słowiniec będzie miał bardzo łatwy do zapamiętania numerek: 35108. Pozostawię to bez komentarza... Chociaż w sumie ma to jakiś sens w dobie cięcia pociągów i ich relacji. Unikniemy sytuacji ze wspomnianym Kordeckim , czy np. ze Słowińcem, który omijał Wybrzeże Słowińskie, czy z Bieszczadami, które o ile pamiętam, kończyły w Przemyślu.

Chyba jednak największą katastrofą mającego nadejść rozkładu jest pociąg, który teraz nazywa się Ustronie, a wkrótce będzie to po prostu TLK miliardpięćsetstodziewięćset. Otóż ten nocny pociąg łączący Kołobrzeg z Warszawą i Krakowem przez Słupsk, Trójmiasto, pojedzie teraz przez Bydgoszcz, co wydłuży czas podróży ze Słupska do Warszawy do ok. 10 godzin. I tak będzie w obie strony (do tej pory 7). Korzystając z możliwości zwracam się wobec powyższego do PKP IC o utrzymanie nazwy dla tego pociągu oraz wnioskuję jej zmianę z "Ustronie" na "Masochista" albo "Pomysłowy Dobromir". Po prostu nie wiem, kto zdecyduje się na taką podróż, skoro relacja przez Bydgoszcz jest do tego jeszcze droższa niż krótsza przez Działdowo, Malbork. Szczerze gratuluję pomysłodawcom. Dla przypomnienia: autobus do Warszawy jedzie niewiele ponad 7 godzin i kosztuje już w tej chwili mniej niż pociąg. A jak jeszcze sobie przypomnę te wspaniałe noce spędzone na korytarzu wagonu w "rzeźni" za którą uchodzi Ustronie, to nic, tylko wybrać podróż koleją..., Na prawdę, bez komentarza...

Ale żeby nie było, że tylko brud, syf i ubóstwo, to należy dodać, że na tym spleśniałym torcie są jednak przeterminowane, bo przeterminowane, ale jednak owoce. Na szybko:

Na trasie Szczecin - Gdańsk przybędzie pociąg InterRegio, czyli tania alternatywa dla pociągów uruchamianych przez PKP IC (lub PIC, jak się już gdzieniegdzie pisze), w dodatku prawdopodobnie nie będzie to kurs uruchamiany na starych złomiastych elektryczkach, ale na wagonach i lokomotywie. Ptaszki ćwierkają, że wkrótce skład ten pociągnie bardzo nowoczesna lokomotywa Traxx, ale poczekamy jeszcze na to. Ponadto zakończyła się modernizacja torów w pobliżu Łobza i dzięki niej pociągi jeżdżą już na całym odcinku (szkoda, że jednotorowym) między Szczecinem a Gdynią dość szybko, czyli prawie tak szybko jak 15 lat temu jedyne na tej trasie ekspresy. Bosko.

Trzeba oddać sprawiedliwość planistom z PKP IC: Pomorze Środkowe sporo połączeń zyska latem. Dojdzie jeden ekspres, którego dotąd nie było (Jantar), do Łeby i Ustki będą po dwa pociągi.

Na koniec dodam jeszcze, że na stronie pkp.pl nadal nie można sprawdzić w wyszukiwarce połączeń rozkładu, który zacznie obowiązywać od połowy grudnia. Można go natomiast znaleźć na stronie niemieckich kolei www.db.de Tę paranoję przerabiamy już od kilku lat.

A w najbliższym odcinku...
O tym, jak to mało nie zabiłem się podczas podróży autobusem kolejowej komunikacji zastępczej...
O remoncie pod Tczewem i wesołym spóźnieniu...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz